piątek, 5 lipca 2013

Bułki drożdżowe na parze czyli pampuchy



Wszyscy naokoło lubią pampuchy ale, nikt, oprócz nas nie robi ich samodzielnie. Już pomijając kwestię smaczności, zdrowego i czystego wykonania domowego, możliwości komponowania własnych smaków, cena również przemawia dla nas zachęcająco. Już nie będę rozkładała ceny kupnych bułek na części składowe ale, dodam jedynie, że za cenę 8 sztuk sklepowych buł, zrobiłybyśmy w warunkach domowych jakieś 30 sztuk ;)
Nasze 12 nakarmiło na obiad nas i trójkę dzieci sąsiadki + jeszcze sobie na masełku podsmażyłyśmy pozostałe bułki, posypałyśmy cukrem i w niebie się znalazłyśmy.



Pampuchy (na około 12-14 sztuk):


  • 500 g mąki pszennej
  • 250 ml ciepłego mleka
  • 40 g świeżych drożdży
  • 3 łyżki cukru
  • 3 łyżki stopionego masła
  • 2 małe jajka
  • szczypta soli 


W naczyniu podgrzewamy delikatnie mleko. Dodajemy cukier, łyżkę mąki i, oczywiście pokruszone drożdże. Całość dokładnie mieszamy i odstawiamy aż drożdże "ruszą".

Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy roztrzepane jajka i sól oraz roztopione masło, a następnie wlewamy drożdże.Wyrabiamy luźne i elastyczne ciasto,które przykrywamy ściereczką i odstawiamy na około godzinkę do wyrośnięcia. 

Jeśli robimy je w parowarze, jak my, możemy bułki do wyrośnięcia odstawiać od razu do urządzenia. W tym celu z ciasta formujemy bułki o wielkości średniej pięści.Jeśli robimy pampuchy nadziewane, jak my, ciasto rozwałkowujemy nieco, kroimy na kawałki i wkładając na środek truskawki, posypujemy je nieco cukrem, my miałyśmy Cukier Truskawkowy Royal Brand po czym formujemy gotowe do wyrastania bułki.


Parujemy około 10-15 minut. 




środa, 3 lipca 2013

Solo zapiekanka.

Zapiekanki są dobre, popularne i bywają wybawieniem dla zalegających "resztek". Gdy jednak, tak jak nas dwóch, i zapiekanka może być nie lada wyzwaniem, warto pomyśleć nad zrobieniem jej miniaturowej wersji.  My, takie wersje solo robimy z prawie każdych warzyw, rozpoczynając na ziemniakach a kończąc na burakach czy kalarepie. Robimy je cały rok. Przy wiosennych warzywach nawet nie podgotowujemy ich wstępnie, co przy "starych" ziemniakach jest raczej zalecane. Do środka wkładamy wędliny, nawet te z obiadu, cebulkę czy por, jakiś serek przysychający. Posypujemy je grubą sola morską, owijamy boczkiem, pakujemy w piersi kurczaka. 
Obowiązuje ogólna zasada. Nie ma zasad :) Co nam w ręce wpadnie można zamienić na zapiekankę ;)


  • po ziemniaku na osobę
  • 100 g sera żółtego
  • kawałek kiełbasy
  • po plasterku wędzonego boczku na osobę
  • świeże zioła typu majeranek, natka pietruszki itd
  • pieprz
  • sól gruba
  • olej smakowy - ja użyłam Kujawskiego z czosnkiem
Ziemniaki kroimy w paseczki, pozostawiając na dole w miarę stabilną, nie przeciętą część. Przestrzenie między powstałymi płatkami solimy i pieprzymy oraz, nacieramy posiekanymi ziołami. Do każdej przestrzeni wkładamy pokrojone w plasterki: kiełbasę, cebule, boczek wędzony i ser.
Powstałe zapiekanki układamy na blasze do pieczenia, polewamy delikatnie oliwą czy na przykład olejem smakowym Kujawski - ja użyłam tego z czosnkiem i zapiekamy około 30 minut w 180 stC -(do zmięknięcia ziemniaka, roztopienia sera itd...każdy znajdzie łatwo swój złoty środek.)

Przed podaniem można zapiekanki posypać tartym serem, doprawić, polać ulubionym sosem itd.
Podawać np z serkiem białym we poznańskiego przepisu, zwanego gzikiem :)




Nasz Gzik został zrobiony z:
  • 250 g serka twarogowego, śmietankowego, miejscowej mleczarni
  • połowy pęczka rzodkiewek
  • połowy pęczka szczypiorku
  • połowy pęczka zielonej pietruszki
  • ogórka zielonego, startego na tarce warzywnej, grubej
  • ok 100 ml śmietany
Wszystko zostało posiekane, potarte itd a, następnie wymieszane z serem twarogowym, co dodatkowo rozrzedzono śmietaną i doprawiono do smaku - PYCHA


Polecamy

piątek, 28 czerwca 2013

Stewia - zdrowa slodkość

Dziś przedstawiamy stewię vel stevię :)


Przytaczając za strona Wikipedii:

Stewia (Stevia rebaudiana) to roślina o wyjątkowo słodkich liściach. Od wielu lat używana przez miliony ludzi jako naturalny słodzik. Badania pokazują korzystne działanie stewii przy nadciśnieniu i cukrzycy. Dbasz o zdrowie, szczupłą sylwetkę, nie chcesz lub nie możesz jeść cukru? Stewia może być dla Ciebie idealną alternatywą.

O stewii w skrócie:

  • Stewia to w pełni naturalny słodzik
  • Ma zero kalorii
  • Jest słodszy do 250-450 razy od cukru (sacharozy)
  • Rozpuszczalny w wodzie i alkoholach
  • Odporny na wysoką temperaturę (do 200 °C) – może być używany do pieczenia i gotowania
  • Stabilny w kwaśnych i zasadowych płynach (pH 3-9)
  • Może być długo przechowywany
  • Stewia nie powoduje próchnicy zębów
  • Stewia jest bezpieczna dla diabetyków – nie podnosi poziomu cukru we krwi
  • Stewia jest bezpieczna dla osób chorych na fenyloketonurię (PKU)
  • Stewia jest nietoksyczna – testowana na zwierzętach i stosowana przez ludzi od wielu lat bez niepożądanych efektów
  • Słodziki ze stewii nie ulegają fermentacji
  • Stevia może być uprawiana samodzielnie


Pierwszy na rynku syrop ze Stevią proponuje nam, znany z bloga Łabimex.


Dla wszystkich, którzy uwielbiają syropy, a ich nie pili ze względu na "dbałość o linię". Łabimex ma coś wyjątkowego. Pierwszy na rynku syrop ze Stevią o obniżonej o 40 % kaloryczności.

Po prostu: STOP KALORIE. Nie myśl już o diecie - zachęcamy do skosztowania!

Syrop o obniżonej wartości kalorycznej ( o około 40% kcal mniej).

Syropy są wyśmienitej jakości, godne polecenia, nie zatracające wartości naturalnych smaków wspaniałych, polskich owoców.


Na naszym balkonie oczywiście rośnie krzak stewii.
Używamy jej w formie nie przetworzonej, prosto z krzaka czy suszonej. 
W zależności od, praktycznie zachcianki, liście mielimy, gnieciemy, kroimy itd a, potem wrzucamy do herbaty  (najlepiej w zalarzaczu), naleśników, ciast, mas do tortów itd.


  • 150 g mąki
  • 2 jajka
  • 250 ml mleka
  • szczypta soli
  • łyżeczka cukru, najlepiej drobnego
  • około 3 łyżki świeżych liści stewii
  • łyżka oliwy
  • woda mineralna lub zwykła woda



Oczywiście, żeby zrobić dobre naleśniki, wszystkie składniki należy z sobą zmieszać bardzo dokładnie i smażyć na mocno rozgrzanej patelni w, jak najcieńszej postaci.


Zachęcamy do zapoznania się z tą rośliną. My znamy ją od dawna, gdy ciężko było ją jeszcze dostać. Teraz, prawie w każdym sklepie ogrodniczym sadzonki pysznią się w doniczkach.

wtorek, 25 czerwca 2013

Mini torciki truskawkowe.

Obok naszej kamienicy przechodzi się do kościoła. Gdy nastaje wiosna, a na moim balkonie pojawiają się doniczki, jedna z nich wyjątkowo śmieszy przechodniów. Gdy bowiem zaczynają, z korytka, wystawać pierwsze liście...truskawek, babcie podśmiechają się, prawie szyderczo. Przy kwiatach obserwacje już ocierają się o niedowierzanie, a gdy z balkonu zaczynają pysznić się pierwsze truskawki, pod naszym balkonikiem zbierają się prawdziwe zgromadzenia podziwiające, debatujące, o śmiech do rozpuku nas przyprawiające. 
Siadamy wówczas bowiem na podłodze tak, żeby nie było nas widać i nadsłuchujemy ;)
Każdy ma swoje racje i przekonania, których broni jak lew, każdy wie zawsze lepiej i mimo wszystko, każdy zazdrości :)
Jeszcze gdy do truskawek dochodzą pomidory, selery, szczypior i masa ziół...;) ;)


Naszych truskawek nie jest za dużo więc, i torciki zrobiłyśmy mini ;)



  • 4 jajka
  • 125 g mąki przesianej
  • 125 g cukru drobnego do wypieków - najlepszy, choć może być też zwykły
  • odrobina proszku do pieczenia
  • 350 ml śmietany 30 %
  • kilka truskawek
  • (ja miałam również cukier truskawkowy Royal Brand)
Oddzielam żółtka od białek. Z żółtek i cukru ucieram puszystą, białą masę. Białka ubijam na sztywną pianę.Do żółtek dodają dokładnie przesiana mąkę, do której wsypuję szczyptę proszku do pieczenia. Mieszam wszystko, dodając również pianę z białek. Ciasto musi być delikatne, napowietrzone i dobrze wymieszane.

Pieczemy je na dużej blasze wyłożonej papierem do pieczenia ok 20min w 180 stC.

Po  ostudzeniu wykrawamy w upieczonym blacie kółka, po dwa na torcik.

Mocno schłodzoną śmietanę ubijamy z odrobina cukru, zależną od upodobań. 

My zrobiłyśmy obręcze z papieru do pieczenia, do którego wkładałyśmy po kolei
  • blat ciasta
  • warstwę pokrojonych truskawek
  • ubita śmietaną
  • blat
  • śmietanę
Dodatkowo wszystko posypałyśmy cukrem truskawkowym, który aktualnie testujemy i przystroiłyśmy "kwiatem" z truskawki. 
Cukier truskawkowy ma tą zaletę, że jest bardzo aromatyczny dzięki naturalnemu aromatowi. Jest produkcji polskiej i zawiera oznaczenie "Bio Mazowsze". Fantastycznie nadaje się do wszelkiego rodzaju deserów, drinków itd.




Zupy owocowe

Każdy zna zupy owocowe. Szczególnie latem są bardzo pożądane bowiem chłodzą, "najadają" a ponad wszystko pozwalają napawać się smakami owoców, których tak bardzo nam brakowało zimą. 
W naszym domu zupy owocowe robi się na bazie praktycznie każdych owoców, prawie "na oko", z makaronem, ryżem, pierogami itd.
Uwielbiamy je za...za to, że są :)


  • 1/2 kg rabarbaru
  • 1/2 kg truskawek
  • 1/2 l wody
  • 100 g białej czekolady
  • 2 łyżki masła + łyżeczka
  • 2 łyżki cukru
Pozostawiając kilka "ogonków" rabarbaru, kroimy go w kostkę i wrzucamy na gotującą się wodę. Podobnie robimy z truskawkami. Część pozostawiamy do pierogów, resztą dorzucamy do mięknącego rabarbaru.
W osobnym garnuszku, w kąpieli wodnej, roztapiamy czekoladę z masłem, którą, gdy powstanie z niej delikatna masa pozbawiona grudek czekolady, wlewamy dokładnie mieszając, don zupy. Wszystko podgotowujemy krótko i rozdrabniamy blenderem.

Na patelnię wsypujemy cukier, dodajemy łyżeczkę masła i  na powstałym karmelu, karmelizujemy pozostawiony, pocięty w kostkę rabarbar.

Zupę podajemy w miseczkach, gdzie na środek powstałego, prawie musu, wkładamy nieco karmelizowanego rabarbaru i pierogi z truskawkami, przygotowane z przytaczanego często na blogu, przepisu.




O ile pierwsza zupa wymaga nieco zachodu, o tyle druga jest jej ekspresowym odpowiednikiem. Uwielbiamy ją, ponieważ smakuje równie dobrze na ciepło jak i na zimno.



  • 1/2 kg truskawek
  • 1/2 l wody
  • ok 3 łyżek cukru
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • makaron ( my miałyśmy Międzybrodzki)
Nie ma prostszej.
W wodzie gotujemy truskawki, aż nie zaczną delikatnie mięknąć. To trwa dosłownie kilka chwil. Dosypujemy cukier, wlewamy zmieszaną z wodą mąkę ziemniaczaną (żeby zagęścić,w  sumie kompot) i...podajemy z makaronem ;)


My zastosowałyśmy fajne kwiatki makaronu Międzybrodzkiego. Nie tylko jest wspaniałym dodatkiem dla dań, przeznaczonych dla dzieci, ale i smakuje wszystkim.
Delikatny, jędrny po ugotowaniu, nie lepi się i nie rozpada.
Oczywiście, jak zazwyczaj, czas gotowania jest przesadzony. Nie wiem czy ja jakieś czary mary robię, ale gdybym gotowała jakikolwiek makaron według wskazania producenta, zawsze robi mi się, tak zwana, paciaja. 
Te kwiatki, wystarczy gotować dosłownie 3 minutki, żeby były odpowiednie do zjedzenia.


Gdy widzę, że ewentualnie środek makaronu jest twardawy, pozostawiam go żeby "doszedł" w wodzie, w której się gotował na kilka minut. Na pewno się nie rozmoczy.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...