Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 marca 2015

Zupa kalafiorowa



Kiedyś trudnością było dla mnie ugotowanie zupy, która nie smakowałaby tak samo, jak pozostałe. Dlaczego? Bo nie miałam wyobraźni smaków a wszystko, co było nijakie, „naprawiałam” gotową mieszanką przypraw lub koncentratem pomidorowym. Tak. Przyznaję się.

Odkąd w mojej kuchni zagościł prawdziwy rosół mocy oraz wyjątkowy wywar warzywny, gotowanie stało się prawdziwą zabawą. Teraz wystarczy odpowiednio dobrać warzywa, przyprawy, a zupa staję się wyjątkowym daniem. Dziś postawiłam więc na kalafior. Nie używam do przygotowania zupy kalafiorowej zbyt dużo produktów. Raptem z 3 warzywa, nieco przypraw. Mimo skromnej zawartości garnka, potrawa jednak naprawdę zachwyca. W mojej wersji jest zupą kremem o aksamitnej, delikatnej konsystencji. Z pozoru lekka, jest sycąca, odżywcza, rozgrzewająca. W sam raz na wiosenne, chłodne dni. Akurat wtedy, gdy nie mamy ochoty na ciężkie zupy zimowe, a jednak pragniemy tego uczucia ciepła, rozchodzącego się po całym ciele.

Potrzebujemy: 

  • niewielki kalafior
  • cebulę
  • 2 ziemniaki
  • 1 ½ l wywaru warzywnego lub bulionu
  • ½ łyżeczki mielonego kuminu rzymskiego
  • ¼ łyżeczki mielonego imbiru
  • szczyptę kurkumy
  • sól, pieprz mielony czarny
  • olej do smażenia
  • łyżka masła
  • oliwa do polania
  • pieprz czerwony w ziarenkach
  • koperek


Przygotowanie:


Cebulę kroimy w piórka, ziemniaki w kostkę a kalafior dzielimy na różyczki. W garnku rozgrzewamy olej, wrzucamy cebulę i ziemniaki, podsmażamy. Dodajemy kumin, imbir, kurkumę. Wszystko mieszamy i podsmażamy ok minuty. Warzywa solimy, garnek przykrywamy pokrywką i wszystko dusimy ok 10 minut.  Dodajemy różyczki kalafiora, wszystko mieszamy do połączenia smaków i zalewamy bulionem.
Gotujemy pod przykryciem ok 15 minut. Na koniec dodajemy łyżkę masła, wszystko miksujemy na gładki krem.

Podajemy z siekanym koperkiem, rozgniecionymi ziarnami pieprzy czerwonego i kleksem oliwy.

środa, 25 lutego 2015

Zupa z gruszki i pietruszki



Wiem, że połączenie gruszki z pietruszką, w zupie, jest znane. Na niejednym blogu widziałam różne warianty tej pysznej potrawy. Nasz pomysł pojawił się w chwili, gdy tłumaczyłam Kindze, co to znaczy „wyskoczyć ni z gruszki, ni z pietruszki”. Od zabawy słowem przeszłyśmy do czynów. Ugotowałyśmy pożywną, zdrową i lekką zupę, która, dzięki słodkawemu smakowi, zasmakuje też nawet największemu niejadkowi.
Poza tym, mimo, że to w sumie tylko zwykła zupa, nawet goście będą się nią delektować. Wypróbowałyśmy na swoich.




Potrzebujemy:

 

  • pół kilo korzeni pietruszki
  • 2 gruszki
  • ok 100 g boczku wędzonego
  • łyżeczkę suszonego tymianku
  • szklankę mleka lub słodkiej śmietany
  • ok litra bulionu
  • 2 łyżki nasion siemienia lnianego
  • oliwę
  • sok z połowy cytryny
  • sól i świeżo zmielony pieprz


Przygotowanie:

Pietruszkę obieramy i kroimy w plastry. Gruszki obieramy, wykrawamy z nich gniazda nasienne, kroimy w ćwiartki, skrapiamy sokiem z cytryny.
W garnku rozgrzewamy łyżkę oliwy, wrzucamy plastry pietruszki, podduszamy na małym ogniu ok 5 min. Dodajemy gruszki, mieszamy, ponownie dusimy wszystko ok 5 min. Po tym czasie wlewamy bulion warzywny, dodajemy tymianek, wszystko gotujemy pod przykryciem ok 10 min.
W tym czasie kroimy boczek na drobną kostkę, smażymy go do całkowitego wytopienia tłuszczu na suchej patelni. Prażymy nasiona siemienia.
Do miękkich warzyw dodajemy mleko, całość miksujemy, podgotowujemy ok 5 min. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem.
Gotową zupę posypujemy prażonymi nasionami siemienia lnianego i kawałkami boczku.
 

Żeby śmietana czy zimne mleko nie zwarzyło się, warto je zahartować, czyli dodać do mleka nieco gorącej zupy i tak „podgrzane” dopiero wlać do niej. Poza tym śmietany z napisem „do zup” mają w swoim składzie zagęstniki. Można więc do śmietany, choć bardziej mleka, dodać nieco mąki i taką mieszanką zagęszczać zupy. Tak przygotowane mleko też się nie zwarzy.



Próbowaliście już tej zupy? Jeśli nie, zachęcam.
A może sami macie przepis na niebanalne połączenie gruszki i pietruszki?

niedziela, 15 lutego 2015

Zupa kukurydziana




Rosół, o którym pisałam ostatnio jest fantastyczny. Mam nadzieję, że choć część z Was go przygotowała. U nas, szczególnie zimą, odbywa się poniedziałkowe, rytualne gotowanie wielkiego garnka rosołu. Nie raz wymieniamy go na, równie wyjątkowy, bulion warzywny. O nim jednak kiedy indziej.

Na bazie wspomnianego rosołu gotujemy wyjątkowe zupy. W zależności od pory roku, gęste i zawiesiste lub lekkie, delikatne, często o orzeźwiającym smaku. Uwielbiamy zupy. 


Co dziś ugotujemy?


Dzisiejsza propozycja to zupa kukurydziana. Pełna smaków, nieco słodkawa, gęsta i sycąca. Zima nie rozpieszcza nas hałdami śniegu, ale nieraz zdarzy nam się przemarznąć. Wówczas kukurydzianka jest niezastąpiona. Doda energii, ucieszy słonecznym kolorem, wpłynie pozytywnie na nastawienie do życia. Ponadto, dzięki magicznemu rosołowi, nie pozwoli się rozchorować, wskrzeszy nasze siły witalne, dostarczy adaptogenów. Jestem wręcz pewna, że zasmakuje każdemu, niezależnie od wieku i gustów kulinarnych.


Potrzebujemy:


  • puszka kukurydzy
  • 3 ziemniaki
  • biała część pora
  • 5 suszonych pomidorów z oleju
  • pęczek szczypiorku szarotki
  • ½ l mleka
  • szklanka rosołu
  • 2 liście laurowe
  • ziele angielskie
  • 1/4 łyżeczki chili
  • 1/4 łyżeczki wędzonej papryki
  •  szczypta świeżo startej gałki muszkatołowej
  • sól i czarny pieprz 
  • kilka łyżek oleju z pomidorów


Przygotowanie:


Ziemniaki obieramy i kroimy w kostkę, por tniemy w talarki, pomidory z oleju dzielimy na paski, szczypior siekamy. 
W garnku rozgrzewamy olej z zalewy pomidorów, dodajemy liście laurowe, ziele angielskie, chilli i paprykę wędzoną. 
Dokładnie mieszamy. 
Po około minucie dodajemy ziemniaki, por i pomidory. Dusimy pod przykryciem ok 5 min, co jakiś czas mieszając. 
Dodajemy odsączoną kukurydzę, mieszamy i dusimy kolejne 5 min. 
Następnie warzywa zalewamy mlekiem i gotujemy wszystko ok 15 min na bardzo małym ogniu. 
Dolewamy bulion, doprawiamy zupę pieprzem, solą i startą gałką muszkatołową, dodajemy większą część szczypioru, pozostawiając nieco do posypania zupy, i wszystko gotujemy jeszcze z 5 min.

Zupę podajemy posypaną pozostałą częścią szczypioru, z pieczywem.


Zupa smakuje wyśmienicie. Naprawdę zachęcam do wypróbowania przepisu. Nie zawiedziecie się!

Mam jeszcze pytanie. Kukurydza często gości w Waszej kuchni? Ja robiłam kiedyś placki z kukurydzy wg Ramseya. Pamiętam, że były wyjątkowo dobre. Przepis znajdziecie TUTAJ. Koniecznie muszę je powtórzyć, ale znaleźć też i inne przepisy z kukurydzą w roli głównej.

Czekam na Wasze propozycje. Z chęcią wykorzystam któryś z Waszych pomysłów.

czwartek, 5 lutego 2015

Rosół magiczny





Niedawno, na blogu Klaudyny przeczytałam o rosole mocy. Zdziwiłam się, że nie jest on klarowny, tradycyjny, bez zbędnych, zdawałoby się, dodatków. Jest…prawie taki sam jak mój! Ucieszyło mnie to bardzo. Zawsze, bowiem każdy uczy gotowania rosołu tak, żeby był jak z obrazka. Nikt nie pokazuje ciężkich w wyglądzie zup. Ja, głównie po przeczytaniu kilku publikacji gotuję raczej mętny, no, może nie mętny, ale zdecydowanie nie klarowny wywar. Przepełniony najróżniejszymi smakami. Są tam bowiem ostre składniki takie jak papryczka chilli, imbir, słony sos rybny, słodkawe goji. Dorzucam kilka goździków, czosnek i ziele czosnku niedźwiedziego, czarnuszkę i tradycyjne dodatki.

Dlaczego? Ponieważ każdy składnik ma jakieś zadanie. Chilli i imbir rozgrzewają i, szczególnie chilli poprawia spalanie materii. Czosnek jest naturalnym antybiotykiem, więc jego również nie może zabraknąć. Jeśli ktoś nie przepada za czosnkiem może zastąpić go zielem czosnku niedźwiedziego. Będzie to namiastka działania ząbków czosnku. Czarnuszka działa przeciwzapalnie, goździki poniekąd również. Jagody goji, jak pisze również Klaudyna, to adaprogen. Ja stosuję je do większości zup. Ponadto nie lubię soli. Sól jest niezdrowa i źle wpływa na organizm. Niestety raczej jest nieunikniona przy smacznym gotowaniu. Dlatego, żeby było smacznie i zdrowo stosuję sos rybny.

Rosół magiczny

  •  porcja rosołowa
  • pęczek włoszczyzny
  • ok 6 litrów wody
  • liść laurowy
  •  po 4 ziarna pieprzu i ziela angielskiego
  • ½  łyżeczki nasion czarnuszki
  • łyżeczka jagód goji
  • 3 śliwki suszone
  • 5 goździków
  • 2 ząbki czosnku
  • łyżka ziela czosnku niedźwiedziego
  • imbir – wielkości paznokcia kciuka
  • kawałek chilli
  •  3 łyżki sosu rybnego 


Przygotowanie:


Umytą porcję rosołową zalewamy wodą. Zagotowujemy doprowadzając do wrzenia. Gdy zobaczymy „kożuszek” na górze wywaru odszumowujemy go, czyli ściągamy z wierzchu szumowiny – ścięte białko, resztki krwi i inne, dla mnie nieprzyjemne rzeczy. Dokładamy obrane warzywa, przyprawy i zioła, z wyjątkiem sosu rybnego. Gotujemy na bardzo małym ogniu jak najdłużej. W sumie im dłużej, tym lepiej. Około pół godziny przed końcem gotowania dodajemy sos rybny. Doprawiamy jeszcze do smaku i wspaniały, esencjonalny, pełen „dobra” rosół jest gotowy.

Do rosołu możecie dodać dosłownie wszystko, co stawia Was na nogi a może być gotowane i pasuje do rosołu…
Ja jestem ostrożna z papryczką chilli. Kinga niezbyt ją lubi. Dlatego często wkładam do rosołu kawałek papryczki i, gdy poczuję jej smak w zupie, zaraz go wyciągam. Dla siebie mam przygotowane płatki chilli, które po prostu dodaję na talerz, do kubka itd.



Macie jakieś swoje magiczne rosołki? Może podzielicie się pomysłem?
Ja właśnie gotuję wielki gar rosołu bo kicham i prycham...

czwartek, 29 stycznia 2015

Krupnik ze skorzonerą




Mieszkam w mieście. Niewielkim i z możliwościami „zbieractwo – uprawowymi”. Korzystam z nich przy każdej okazji, więc i skorzonery nie mogło zabraknąć na naszym stole. Pierwszy raz spotkałam się z nią w parku. Rosła na dawnych terenach ogródków działkowych. Początkowo zaciekawiły mnie jej liście. Gdy postanowiłam wykopać korzeń, który zdawał się ciągnąć do samego piekła, wiedziałam już, z jaką rośliną mam do czynienia. Uczyłam się o niej już w technikum, setki lat temu ;) Niestety, mimo walorów odżywczych i możliwości uprawowych, wciąż nie spotkałam jej w ofercie sprzedaży. Dlatego, tej zimy, pierwszy raz w historii ogródka moich rodziców, na jednej z rabat, zimuje skorzonera.

Korzenie, do 30 cm długości, cieszą i zachęcają do ciągłych poszukiwać, odkrywania smaków. Są smaczne i zdrowe. Zawierają  potas, magnez, sód, fosfor, żelazo, karoten, wapń i witaminy: E, B1, B2 i C, a także fruktozę. Skorzonera działa uzdrawiająco, skutecznie zwalcza kaszel, wzmacnia system immunologiczny, a najbardziej przydatna jest diabetykom. Ponadto medycy hiszpańscy i włoscy stosowali ją przy ukąszeniach węży, od czego pochodzi jej nazwa – wężymord. Wykorzystywano ją również przy zakażeniach, bólach serca i zawrotach głowy. 

Wiecie, ze historia skorzonery jest tak długa, jak co najmniej jej korzeń ;) Już Odys opędzał się nią przed magią zalotów  Kirke, a Rzymianie nazywali ją pieszczotliwie „zimowymi szparagiem”. Ludwik XVI był wielkim jej orędownikiem ufając, że poprawia pracę żołądka, który w tamtych czasach szczególnie doskwierał ludziom - pili oni dużo kawy.

Ja piję kawę cały dzień - jedną, od rana do wieczora. Lubię też smak szparagów a poza tym, jako ogrodnik, chcę powrócić do dawnych i zapomnianych warzyw uprawowych. Polecam więc, w dzisiejszym wpisie, krupnik ze skorzonerą.

Potrzebujemy:

  • 3 długie korzenie skorzonery
  • 2 marchewki
  • 2 pietruszki
  • 2 ziemniaki
  • białą część pora
  • plaster boczku wędzonego
  • szklankę kaszy pęczak
  • 2 liście laurowe
  • 3 ziarna ziela angielskiego
  • ząbek czosnku
  • łyżeczkę lubczyku – ja miałam ususzoną latem gałązkę
  • łyżeczkę majeranku
  • łyżeczkę ziela czosnku niedźwiedziego – można zastąpić go dodatkową ilością ząbku czosnku lub zupełnie pominąć
  • sól i czarny pieprz
  • 2 litry wody


Boczek kroimy w kostkę i podsmażamy w garnku. Dodajemy przyprawy – liść laurowy, ziele angielskie, również czosnek. Dokładnie mieszamy. Warzywa obieramy, por oczyszczamy z wierzchnich liści. Wszystko kroimy w plasterki, wrzucamy do garnka z boczkiem i dokładnie mieszając dusimy ok 10 min.
Kaszę płuczemy pod bieżącą wodą, dodajemy do warzyw. Wsypujemy również majeranek, lubczyk, czosnek niedźwiedzi. Wszystko dokładnie mieszamy, po ok 3 minutach dolewamy wodę.
Gotujemy ok 20 min, do momentu, aż kasza będzie miękka. Na końcu doprawiamy zupę pieprzem i solą.



Moja rada:


Jeśli chcemy czuć chrupkość korzeni skorzonery, można dodać ją ok 5-10 min przed końcem gotowania. Będzie wspaniałym dopełnieniem.
Wszyscy boją się też jej mlecznego soku, który brudzi na czarno. Przy obraniu świeżej skorzonery pomocne będą rękawiczki gumowe. Wyjściem z sytuacji może być też przemrożenie korzeni w lodówce. Ja zbiory trzymałam na dolnej półce ok 2 dni i sok mnie nie pobrudził.



A Wy do czego używacie skorzonery? W ogóle znacie to warzywo?
Liczę na Wasze pomysły.

Smacznego

środa, 15 października 2014

Jesienna zupa z pieczarkami

Jesień jest wspaniała. Gdy w domu ciepło omiata każdy centymetr ciała, za oknem króluje plucha, pora wskoczyć do kuchni i wyciągnąć praktycznie wszystko, co zalega dniami w zakamarkach szafek.
Do dzisiejszej zupy wykorzystałyśmy bowiem każde warzywo, które jeszcze nawało się do zjedzenia. Gdy pada nie chce się przecież wychodzić nawet psu. Trzeba więc posiłkować się posiadanymi produktami.
W garnku wylądowały zatem: marchewki z Kingi "grząd", kawałek selera, buraczki lekko już mało jędrne ;), paprykę, pomidory i kilka róż kalafiora. Wykorzystałyśmy również seler z balkonu, zioła z doniczek oraz pieczarki naturalne w zalewie 

niedziela, 1 czerwca 2014

Pieczarkowa

Dzisiejszy wpis dotyczy zwykłej, niezwykłej zupy pieczarkowej. Nie wiem dokładnie z jakiego programu pochodzi przepis, ale natknęłam się niedawno na moje notatki dotyczące zupy pieczarkowej, zrobionej z pieczonych, z rozmarynem pieczarek. Oczywiście, rzucając się w stronę "spiżarni" odkryłam ledwo garść pieczarek, ale również cały słoik grzybów firmy Łabimex, więc przepis jest zmodyfikowany ;) można powiedzieć " lekko", ale daje całkiem smaczny posiłek.


  • 8 dużych pieczarek
  • 2 siekane cebule
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 łyżki oliwy
  • kostka bulionowa + 1l wody- ja dałam 1 l bulionu warzywnego
  • 100 g ryżu
  • kilka łodyżek tymianku
  • słoik pieczarek naturalnych Łabimex
  • sól, pieprz

Pieczarki solimy, pieprzymy, polewamy łyżką oliwy, posypujemy łyżeczką tymianku i pieczemy ok 15 min w 180 st C
Gotujemy ryż.
Cebule karmelizujemy, pod koniec dodajemy posiekany czosnek. Wszystko zalewamy bulionem, gotujemy ok 10 min. 
Dodajemy pieczarki z zalewy, ryż oraz upieczone pieczarki. Po ok 10 min wszystko miksujemy.
Doprawiamy solą i pieprzem, posypujemy pozostałym tymiankiem. (ewentualnie innym ziołem - tutaj babka lancetowata)

Podajemy z grzankami czosnkowymi.





Do przepisu użyłam pieczarek w naturalnej zalewie. Ja miałam krojone, ale firma oferuje również wersję pieczarek całych, w różnych pojemnościach, w słoikach, puszkach czy workach foliowych, wychodząc na przeciw zapotrzebowaniom klientów.
Dla mnie jest to strzał w dziesiątkę. Moja zupa, dzięki tym pieczarkom zyskała na lekkości i delikatności. Pieczarki mają wyśmienity smak.

Firma pisze o nich:

Pieczarki sterylizowane-naturalne w lekko słonej zalewie, całe lub krojone. Doskonałe jako składnik wielu potraw - zup, sosów, zapiekanek, pizzy itp.
Produkowane ze świeżych pieczarek pochodzących z bazy surowcowej firmy Łabimex, od stałych i sprawdzonych producentów będących pod stała kontrolą naszych służb surowcowych.
Kilka asortymentów zróżnicowanych formą rozdrobnienia i wielkością opakowania zaspokoją z pewnością oczekiwania różnych odbiorców tego rodzaju produktu.



Jak dla mnie to strzał w dziesiątkę szczególnie, gdy liczy się czas, którego nie chce się poświęcić kosztem jakości przygotowanego dania.

poniedziałek, 5 maja 2014

Zupa fasolowa

Gdy dziecko krzyczy z pokoju
- mamo chcę fasolową
a ja nie mam namoczonej fasoli, ani puszki już gotowanej, zawsze wybieram opcję wykorzystania dania naszego partnera blogowego, firmy Łabimex. Tym razem, w garze, wylądowała więc fasolka w sosie pomidorowym.

środa, 23 października 2013

Zupa pieczarkowa

Oczywiście, nie ulega wątpliwości, że jemy produkty lokalne, sezonowe i zdrowe. 
Istnieje jednak taki zbieg okoliczności, kiedy gotowce ratują nam sytuację. Tą serią przepisów staram się udowodnić, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Nie trzeba demonizować, starać się, wypruwać żyły, go powinniśmy odpocząć, porozmawiać z, na przykład gośćmi i ogólnie dobrze się bawić, z daleka od garnków.

Dziś więc pora na...pieczarkową.

poniedziałek, 16 września 2013

Zupa Cukiniowa z testem rozdrabniacza

Cukinia najlepsza jest późnym latem czy jesienią. Gdy jeszcze świeci słońce, ale jego promienie nie są już tak ciepłe, wówczas zupa cukiniowa dodaje energii ale jednocześnie nie jest ciężka.
Cukiniową w tym czasie jemu często. Nie tylko dlatego, że sąsiadka zarzuca nas sporą ich ilością, ale po prostu bardzo nam smakuje
Jest szybka w przygotowaniu, delikatna, z nutą najróżniejszych dodatków.

wtorek, 30 lipca 2013

Zupa gulaszowa z goframi na słono

Jak już wcześnie każdy zauważył, mamy radość testowania urządzenia do ciastek. My traktujemy je jako gofrownicę czy, coś podobnego i, prócz ciastek ziemniaczanych do kiełbasek, wczoraj wypróbowałyśmy na nim ciasto gofrowe, słone, które użyłyśmy do wypieku dodatku, do zupy gulaszowej Łabimex.



wtorek, 25 czerwca 2013

Zupy owocowe

Każdy zna zupy owocowe. Szczególnie latem są bardzo pożądane bowiem chłodzą, "najadają" a ponad wszystko pozwalają napawać się smakami owoców, których tak bardzo nam brakowało zimą. 
W naszym domu zupy owocowe robi się na bazie praktycznie każdych owoców, prawie "na oko", z makaronem, ryżem, pierogami itd.
Uwielbiamy je za...za to, że są :)


  • 1/2 kg rabarbaru
  • 1/2 kg truskawek
  • 1/2 l wody
  • 100 g białej czekolady
  • 2 łyżki masła + łyżeczka
  • 2 łyżki cukru
Pozostawiając kilka "ogonków" rabarbaru, kroimy go w kostkę i wrzucamy na gotującą się wodę. Podobnie robimy z truskawkami. Część pozostawiamy do pierogów, resztą dorzucamy do mięknącego rabarbaru.
W osobnym garnuszku, w kąpieli wodnej, roztapiamy czekoladę z masłem, którą, gdy powstanie z niej delikatna masa pozbawiona grudek czekolady, wlewamy dokładnie mieszając, don zupy. Wszystko podgotowujemy krótko i rozdrabniamy blenderem.

Na patelnię wsypujemy cukier, dodajemy łyżeczkę masła i  na powstałym karmelu, karmelizujemy pozostawiony, pocięty w kostkę rabarbar.

Zupę podajemy w miseczkach, gdzie na środek powstałego, prawie musu, wkładamy nieco karmelizowanego rabarbaru i pierogi z truskawkami, przygotowane z przytaczanego często na blogu, przepisu.




O ile pierwsza zupa wymaga nieco zachodu, o tyle druga jest jej ekspresowym odpowiednikiem. Uwielbiamy ją, ponieważ smakuje równie dobrze na ciepło jak i na zimno.



  • 1/2 kg truskawek
  • 1/2 l wody
  • ok 3 łyżek cukru
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • makaron ( my miałyśmy Międzybrodzki)
Nie ma prostszej.
W wodzie gotujemy truskawki, aż nie zaczną delikatnie mięknąć. To trwa dosłownie kilka chwil. Dosypujemy cukier, wlewamy zmieszaną z wodą mąkę ziemniaczaną (żeby zagęścić,w  sumie kompot) i...podajemy z makaronem ;)


My zastosowałyśmy fajne kwiatki makaronu Międzybrodzkiego. Nie tylko jest wspaniałym dodatkiem dla dań, przeznaczonych dla dzieci, ale i smakuje wszystkim.
Delikatny, jędrny po ugotowaniu, nie lepi się i nie rozpada.
Oczywiście, jak zazwyczaj, czas gotowania jest przesadzony. Nie wiem czy ja jakieś czary mary robię, ale gdybym gotowała jakikolwiek makaron według wskazania producenta, zawsze robi mi się, tak zwana, paciaja. 
Te kwiatki, wystarczy gotować dosłownie 3 minutki, żeby były odpowiednie do zjedzenia.


Gdy widzę, że ewentualnie środek makaronu jest twardawy, pozostawiam go żeby "doszedł" w wodzie, w której się gotował na kilka minut. Na pewno się nie rozmoczy.

czwartek, 28 lutego 2013

Pomarańczowa zupa marchewkowa z kluskami

Ostatni raz zupę marchewkowa zupę pomarańczową robiłam rok temu. Kinga miała mieć urodziny, goście mieli przyjechać z daleka a, żeby ich szybko nakarmić, postanowiłam postawić na stole ulubioną zupę Kingi - marchewkową. Nikt jej nie jadł, hahaha. Musiałam na szybko smażyć naleśniki a o zupie zapomniałam na długie miesiące. 
Teraz znowu ją odkopałam.
Nieco zmodyfikowana, wzbogacona w kluski, jest na prawdę pyszna, zaskakująco aromatyczna i chyba już nie byłaby wymieniona na naleśniki ;)


Składniki:

  • 2 łyżki masła
  • czerwona cebula
  • około pół kilograma marchewki
  • 2 duże pietruszki
  • skórka starta z jednej pomarańczy
  • około 2 cm świeżego imbiru
  • pół litra buliony warzywnego
  • pieprz, sól
Na kluski kładzione:

  • 2 jajka
  • 250 g mąki
  • około szklanki mleka
  • łyżeczka soli
  • sok z jednej pomarańczy


Sposób ugotowania:

Na początku pokroiłyśmy w kostkę cebule, którą wrzuciłyśmy, do wstępnego obsmażenia na maśle, do głębokiego garnka. Gdy cebula zmiękła, wrzuciłyśmy do niej pokrojone w plasterki, marchew i pietruszkę, przykrywając garnek pokrywką, co jakiś czas mieszając warzywa, pozwalając im nieco zmięknąć.
Następnie posiekałyśmy imbir i starłyśmy skórkę z wyparzonej pomarańczy.
Wrzuciłyśmy wszystko do garnka, mieszając dokładnie z mięknącymi warzywami. Gdy aromaty połączył się, zalałyśmy wszystko, przygotowanym wcześniej bulionem i zagotowałyśmy zupę.
Następnie ogień pod garnkiem został zmniejszony do minimum i zupa "dochodziła" jeszcze około 15 minut.
Po tym czasie zblenderowałyśmy wszystko, ewentualnie rozcieńczając powstały krem śmietaną.
Doprawiłyśmy.

Robiąc ciasto na kluski, po prostu wszystko zmieszałyśmy, dodając tyle mąki, żeby ciasto stało się gęste, ciągnące, ale nie zbite.
Wyłożyłyśmy je na deskę kuchenną, z której zeskrobywałyśmy ciasto partiami i gotowałyśmy każdą porcję około 5 minut w nie wrzącej, nieco osolonej wodzie.



Pyszna.
Polecamy.

środa, 6 lutego 2013

Zupa dyniowa z pulpetami drobiowymi a'la kaczka na dziko

Dyniowa jest zdrowa, smaczna i wciąż nieodkryta :) Coraz częściej obecna w sklepach przez cały rok, nie wymaga składowania jej po piwnicach, choć u nas stoi jeszcze jedna, pod drucianym kloszem, jako rzecz ozdobna, skłonna stać się daniem ;) i daje wiele możliwości.
U nas najczęściej dynia przerabiana jest na zupy wszelkiej maści.
Wiele przepisów już tu zamieściłyśmy...


Dziś wszystkie warzywa zostały pokrojone w kostkę, wstępnie podsmażone na oleju z czosnkiem i bazylią z Kujawskiego (jak dla mnie udał im się ten wyrób) i zalane bulionem warzywnym. Gdy wszystko się poddusiło doprawiłyśmy zupkę, zmiksowałyśmy i podałyśmy z klopsikami.

Klopsy
  • 200 g mięsa drobiowego
  • jajko
  • szklanka otrąb żytnich
  • pieprzy i sól
  • dwie łyżki przyprawy Royal Brand "Kurczak na dziko"
Zmieszałyśmy składniki i formując z nich małe klopsiki obgotowałyśmy je w osolonej wodzie.
Gdy klopsiki wypłynęły, przełożyłyśmy je do przygotowanej zupy dyniowej, gdzie na wyłączonym palniku "dochodziły" do siebie i chłonęły smak dyni.

Podałyśmy z natką pietruszki .



Zastosowana tu przyprawa składa się z suszonych pomidorów, pieczarek suszonych, liści laurowych, czosnku, cebuli, selera, pora, estragonu, tymianki i natki pietruszki, a wszystko jest bardzo aromatyczne, nie połamane, nie wymęczone i odpowiednio dobrane.
Zaczynają mnie jednak wnerwiać opakowania.
Jako bowiem, że gotujemy na nas dwie, nie jesteśmy w stanie zużyć całego opakowania przyprawy na raz a, o ile woreczek, gdy odpowiednio ostrożnie się go potraktuje, nie rozrywa się, o tyle etykieta przyprawy zawsze mi odpada przez co  zmuszona będę zakupić spinacz jakiś, bo mam coraz więcej woreczków z przyprawami i fruwających etykiet....

Smak przypraw, ich znaczek "Bio Mazowsze" i szerokie zastosowanie nie stracą jednak naszej aprobaty przez etykietki, więc mimo wszystko polecamy.

piątek, 11 stycznia 2013

Cynamon w kuchni

Jakiś czas temu, zgłosiłam się jako chętna do testowania produktów firmy Royal Brand. Nie zostałam zarzucona bynajmniej przyprawami ;), ale otrzymałam paczuszkę niezbyt wyjściowo wyglądającej kory cynamonu. Przyzwyczajona do aromatycznych, soczyście brązowych lasek cynamonu, nieco przeraziłam się sieczką w opakowaniu, ale jak już się zdecydowałam, wyjścia nie było, przetestowałyśmy z Kingą otrzymaną przyprawę.


Kory cynamonu używamy często i, nie tylko do wypieków. Nie raz przyprawa ta wzmacnia smak naszych zup, nadając im "indyjskości", oryginalności i wyjątkowości. Świetnie sprawdza się w zupie ciecierzycowej, wyśmienicie smakuje z "owocówkami".


Poza tym wczoraj, z użyciem kory cynamony Royal Brand powstały klopsiki.

Zrobiłam je z :
- mięsa mielonego, zapomnianego w zamrażalce
- czerwonej cebuli
- usychającego imbiru, który herbaty nie doczekał
- anyżu kupionego yyy nie wiem kiedy
- cynamonu od Royal Brand
- sosów ostrygowego i rybnego od Izy "Pyzy"
- koncentratr pomidorowego z letnich zapędów przetwórczych
- jakieś tam ziół, typu bazylia, rozmaryn, kumin
- jajka
- otrębów żytnich od Kupca, bo bułka tarta wyszła
- wody z wodociągów

- kawałeczka wędzonej kiełbasy
- łyżeczki mąki ziemniaczanej

- 500 ml rosołu



Sposób przygotowania:
Posiekałam dokładnie cebulę, czosnek, imbir i zioła. Pokroiłam w małą kostkę kiełbasę.
Na rozgrzaną patelnię z minimalną ilością tłuszczu wrzuciłam kiełbasę, którą po wstępnym obsmażeniu połączyłam z cebulą, imbirem i na końcu połową  czosnku. Gdy aromaty się połączyły przestudziłam nieco produkty przygotowując w tym czasie "rosół".

Do rosołu drobiowego dolałam po łyżce sosu sojowego i ostrygowego, dorzuciłam pozostały czosnek, anyż i korę cynamonu, doprowadzając wszystko do wrzenia.

Gdy "rosół" zagotowywał się do mięsa dodałam wcześniej przysmażone produkty. Wbiłam jajko, dosypałam otrębów w ilości pozwalającej do powstania spójnej masy.
Formowałam z niej male kulki, które po wstępnym obsmażeniu na patelni, wrzucałam do rosołu. Gotowałam je ok 15 minut.
Po czym dolałam ok 250 ml koncentratu pomidorowego - kilka łyżek kupnego, dosmaczyłam wszystko i jeszcze podgotowałam do delikatnej redukcji płynu i połączenia się smaków.

Podałam z makaronem.


***


Przyznać muszę, że jestem zaskoczona testowanym cynamonem. 

Jak wspomniałam, zawsze miałam do czynienia z pięknymi laskami cynamonu. Takie też są oferowane na stronie Royal Brand a firma opisuje je jako:
wyjątkowo delikatne, w odróżnieniu od kasji niepalące. Można je kruszyć w palcach. Każdy kawałeczek cynamonu wydziela niesamowity aromat. Jesteśmy jedynym importerem tej przyprawy.

O korze cynamonu, którą testowałam, albo na stronie nie piszą, albo nie mogę tego znaleźć, ale cytując za opakowaniem :
Przyprawa ma smak słodkawo-korzenny. Zapach delikatny, słodkawy. Świeżo ścięta kora drzewa cynamonowego, nie poddana jeszcze dalszemu przetworzeniu, z której dopiero formuje się laski cynamonu. Będzie doskonałym dodatkiem do słodkich ciast i deserów, baraniny, ryb.

Porównując ją z laskami posiadanymi, z Manufaktury Smaku Mniam-Mniam. pl, muszę przyznać, ze niby ta sama roślina a zaskakuje smakiem.
Laski, jak dla mnie mają bardziej intensywny smak i łatwiej poddają się obróbce w kuchni. Nadają się do potraw lubiących zdecydowany aromat cynamonu, Nie ma lepszych do jabłeczników i wszelkich potraw zawierających te owoce. Świetnie sprawdzają się w kompotach czy innych napojach i fantastycznie wyglądają nawet jako element dekoracyjny.

Kora przeze mnie testowana ma niską zawartość kumaryny, przez co zapewne jest delikatniejsza w smaku a, nawet jej zapach nie jest tak intensywny. Nie wygląda pięknie i zachęcająco, więc nie użyłabym jej do podania w herbacie ani nie udekorowałabym np świątecznego stroiku ;) Świetna jest za to w zupach, gdzie nienachalność cynamonu jest jak najbardziej na miejscu, sprawdza się lepiej w potrawach mięsnych i, zapewne przy podaniu ryb, choć tego jeszcze nie przetestowałam.

Warto mieć podobną korę cynamonu w swojej kuchni, gdyż daje dużo możliwości.
Kinga znacznie bardziej rozsmakowuje się w daniach z nieprzetworzoną, delikatniejszą korą, niż z laskami.

niedziela, 4 listopada 2012

Barszcz biały

Nie raz człowieka aż skręca na myśl o dawnych smakach. Trzeba wtedy po prostu stanąć przy garze i wymieszać co trzeba, żeby np takie, jak ten, cuda zjadać...


Należy wziąć:

  • Golonkę
  • 1 małą pietruszkę
  • 1 średnią cebulę
  • kilka kawałków surowej, białej kiełbasy
  • 1 średnią marchewkę
  • przyprawy: 2 liście laurowe, 4 ziela angielskie, 3 ziarenka pieprzu, świeżo zmielony pieprz
  • kawałek wędzonki
  • 3 ząbki czosnku, obrane i rozgniecione końcem noża
  • sok z cytryny, do smaku
  • 100 g śmietany



Wykonanie

Do garnka z zimną wodą włożyć mięso i lekko osolić, zagotować, zszumować. Gotować przez około 40 minut na małym ogniu. Dodać pietruszkę i cebulę oraz surową białą kiełbasę. Dodać marchewkę i przyprawy, a za 10 minut wędzonkę. Gotować jeszcze przez około pół godziny, doprawić solą i ostawić z ognia. Dodać czosnek oraz kilka kropli soku z cytryny do smaku. Wystudzić i zaprawić śmietaną, rozprowadzoną z kilkoma łyżkami chłodnej zupy. Podgrzać i podawać.


Zupka palce lizać :)

poniedziałek, 22 października 2012

Zupy dyniowe na topie.


Dynia ma moc.
Jest teraz na topie, więc często ja z Kingą robimy.
Dziś przedstawiamy dwa warianty zupy dyniowej...z czego na pierwszy rzut pójdzie wersja rozgrzewająca jako, że karary wszelkie nas dopadły i odejść nie chcą od dłuższego już czasu.
Przepis przesłała mi koleżanka, ale widziałam podobny też na blogu Lubię to...Gotowanie
Rozgrzewająca zupa dyniowa


pół kilograma dyni - ważona już obrana
1 ząbek czosnku
1 łyżka brązowego cukru
1 czerwona cebula
niewielki kawałek imbiru
1 łyżka oleju czy innej oliwy z oliwek ;)
skórka starta z 1 limonki
1 łyżeczka trawy cytrynowej 
1 łyżka przyprawy curry
pół litra bulionu warzywnego
250 ml mleczka kokosowego

W garnku dajemy olej, posiekaną cebulę, czosnek i cukier. Smażymy do momentu, aż cebula się zeszkli. Dodajemy trawę cytrynową i przyprawę curry i posiekany imbir. Smażymy, aż przyprawy zaczną wydzielać aromat. Dodajemy pokrojoną w kostkę dynię, którą chwilę smażymy. Po czym dolewamy bulion i wszystko gotujcie przez 30 minut.

Ściągamy z palnika, ścieramy skórkę z wyparzonej limonki i dolewamy mleczka kokosowego.

Jeśli takiego nie posiadamy...



Składniki na mleko kokosowe wg bloga http://zdrowienawidelcu.pl/
- 1 szklanka wiórek kokosowych (najlepiej ekologicznych, bo większość „zwykłych” zwiera konserwant – dwutlenek siarki)
- 3 szklanki wody

Wykonanie:
1. Wiórki zalać szklanką gorącej wody, przykryć spodkiem i odstawić na 2-3 godziny.
2. Dolać 2 szklanki zimnej wody, zmiksować w blenderze.
3. Odcedzić mleko od wiórek (za pomocą gazy lub sitka z drobnymi oczkami).


Podałyśmy ją z pieczywem chrupkim, o którym niedługo napiszemy :)

Druga zupa jest całkiem zwyczajną zupą dyniową...

Zupa dyniowa pełna słońca




LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...