niedziela, 14 października 2012

Warsztaty kulinarne Paclana

Blue Cactus & Iguana Lounge
ul. Zajączkowska 11
00-785 Warszawa

Dziś kilka słów o warsztatach kulinarnych.
Zawsze chciałam na jakieś pojechać, więc gdy tylko Paclan ogłosił swoje, bez zastanowienia zapisałam się na nie, korzystając z możliwości poćwiczenia kuchni hiszpańskiej, wczorajszego dnia.
5 minut dla fotoreportera :)

Blogerzy kulinarni skwapliwie korzystali z
możliwości fotografowania...


 Menu, jakie czekało na wszystkich uczestników warsztatów „Gotuj z Paclanem”:

GAZPACHO
Klasyczna hiszpańska potrawa - aromatyczny i pikantny chłodnik z pomidorów, papryki i ogórków

DAKTYLE Z CHORIZO

SAŁATKA Z KREWETKAMI I POMARAŃCZAMI

STEK Z ANTRYKOTU WOŁOWEGO

TORTILLA ESPANOLA
Hiszpańska tortilla będąca odmiana omletu, przyrządzona na bazie ziemniaków i jajek

CIASTECZKA MIGDAŁOWE


Jak widać szaleństwo hiszpańskie trwało, a potrawy jakie wyszły spod naszych rąk zachwycały mniej czy bardziej, ale zachwycały.
Na mnie największe wrażenie zrobiły daktyle w chorizo i tym przepisem podzielę się ze wszystkimi w następnym wpisie.





Jeśli chodzi o same warsztaty...szybko uporaliśmy się z postawionymi przed nami zadaniami, dzieląc się bez rozlewu krwi, poszczególnymi pracami czy etapami gotowania. Trzeba było być elastycznym, żeby nie pobić się przy dwóch palnikach przenośnej kuchenki...i dobrze lawirować wśród stołów, żeby uchwycić co lepsze ujęcia.

Uczestnicy okazali się sympatyczną zgrają, raczej znających się blogerów, którzy ochoczo dzielili się spostrzeżeniami z innych warsztatów czy przydatnymi informacjami z życia blogera kulinarnego. Widać było ich wprawę w gotowaniu, szerokie wiadomości i paletę trików, ułatwiających gotowanie. Zapytani o całkiem prozaiczne rzeczy, dawali wyczerpujące odpowiedzi, a atmosfera panująca na sali dawała wciąż wrażenie,jakbyśmy się WSZYSCY znali od lat.

Bardzo chciałabym jeszcze spotkać się z wszystkimi na podobnych zbiórkach ;)

niedziela, 7 października 2012

Mięso mielone z dodatkami, coś jak Chili con carne + najlepsze bułki


Otwarłam lodówkę, wyciągnęłam co miałam i postanowiłam wymieszać coś na kształt  Chili con carne, a do tego upiec niesamowicie szybkie bułki, bo z chlebem tez jakoś tak nam skromnie wyszło ;)

Bułki przygotowywane w około 40 minut...
  • 500 g mąki (pszennej, pszennej z żytnią w proporcji 2/3 do 1/3)
  • 300 ml letniej wody
  • 2,5 dag drożdży
  • 1 łyżeczka miodu lub cukru
  • 1 łyżeczka soli
  • dodatki: 3 łyżki otrąb pszennych zioła, czerwoną paprykę w proszku, granulowany czosnek, prażoną cebulkę, suszone pomidory, posiekane drobniutko oliwki itp. pojedynczo, w grupach, jak kto woli :)
  • jajko lub mleko do posmarowania bułek
  • coś do przyprószenia bułek z wierzchu, jeśli chcemy.
Drożdże wymieszałyśmy z miodem do rozpuszczenia.
Do miski dodałyśmy mąkę, sól i  wybrane dodatki, wymieszałyśmy. Dolałyśmy rozpuszczone drożdże oraz letnią wodę i całość wymieszałyśmy, najpierw łyżką, potem ręką do momentu aż ciasto będzie spójne, gładkie i elastyczne ciasto. 


Po wyrobieniu włożyłyśmy ciasto do miski i wstawiłyśmy na 1-2 minuty do mikrofalówki na najniższą moc. Po tym czasie ciasto szybko zagniotłyśmy ponownie. Oczywiście gdy strach nas opanuje, czy po prostu mamy czas na wyrastanie...wyrastamy:)

Ciasto podzieliłyśmy na 8 części i z każdej formowałyśmy bułki, które kładłyśmy na blaszce, nacinając z wierzchu ostrym nożem i smarując mlekiem. 
Blachę wstawiłyśmy do zimnego piekarnika, który razem z bułkami nagrzałyśmy go do 180 stC –kiedy piekarnik się nagrzewa bułeczki rosną, a kiedy jest już nagrzany zaczynają się piec.  
Piekłyśmy je przez 25-30 minut.



Nasze Chili con carne powstało przez zeszklenie cebuli
- 1 szt białej
- 1 szt czerwonej
- 1 szt tradycyjnej, żółtej
Do tego dołożyłyśmy
- ok 500 g mięsa mielonego, wieprzowego
- szklankę ugotowanej wcześniej fasoli czerwonej, choć można użyć tą z puszki.


Wszystko podsmażyłyśmy, dosmaczyłyśmy ;) i wrzucając liść laurowy, kminek i kawałek kory cynamonu, dusiłyśmy ok 30 min pod przykryciem.
Po tym czasie dodałyśmy
- puszkę pomidorów w zalewie
i jeszcze podusiłyśmy wszystko ok 15 minut.


Podałyśmy nasze Chili con carne, posypane świeżymy tymiankiem, z kawałkiem sera żółtego, wędzonego z ciepłymi jeszcze bułkami :)

Polecamy
Smacznego

piątek, 5 października 2012

Tort pomarańczowy

Urodziny to ważna rzecz. Tort jest ich nieodzownym elementem. Uczczenie kolejnego roku życia bez torciwa graniczy z cudem i wydaje się niewiarygodne.
Jako więc, że miałyśmy w domu urodziny. Mama poczyniła starania, żeby coś dobrego wylądowało na stole i zmierzyła się z najprawdziwszym tortem...
Pierwszy raz w życiu, chyba :)

Wyszedł pyszny!




100 g margaryny 
5 jajek
150 g cukru
120 g mąki
250 ml mleka
budyń śmietankowy
250 ml kremówki
3 pomarańcze
200 g cukru do karmelizowania i bitej śmietany

Jak zrobić?

Jajka ucieramy z cukrem do białości ok 10-15 minut. Masa powinna się wyraźnie powiększyć. 
Mąkę przesiać przez sitko i wmieszać w ciasto. 
Tortownicę wysmarować , wysypać kaszką manną. 
Wlać ciasto. Piec ok 50 min w 170 stC. Biszkopt ostudzić. 
W międzyczasie zrobić budyń wg przepisu na opakowaniu, ostudzić. Ubić kremówkę z około połowa cukru Jedną pomarańcze pokroić w kostkę i podsmażyć na karmelizowanym cukrze. Druga pokroić w talarki i również skarmelizować na cukrze. Trzecią wycisnąć a sok zastosować do nasączenia przeciętego na pół biszkoptu. 
Na spód położyć pomarańcze w kostce, na nie warstwę budyniu, a na to większą część bitej śmietany. Na wszystko nałożyć górny blat. Górę i boki nasmarować pozostałą śmietaną. Boki można obsypać okruchami pozostałymi z obcięcia biszkoptu, orzechami itd. Górę ozdobić plastrami karmelizowanego pomarańcza.





Czy muszę jeszcze coś dodawać?
:)

MNIAM

poniedziałek, 24 września 2012

Delikatna szarlotka na cynamonowym, maślanym spodzie.

Nie samą dynią człowiek żyje hahaha.
Skoro "świt" - z przymrużeniem oka, wyszłyśmy więc w poszukiwaniu najsłodszych jabłek w "naszym ogrodzie" i z przytaszczonych okazów upiekłyśmy szarlotkę.
Kilka szarlotek już tu gościło, ale tą o tyle fajnie zmieniłyśmy, że ciasto zrobiłyśmy wyjątkowo maślane i cynamonowe, z dużą dawką wanilii...na blachach kupionych z likwidacji sklepu, za bagatela 2 zł za sztukę ;).
Miały służyć nam do mięs, bo małe są, poręczne i fajnie komponują się na stole hahaha, ale wylepianie na wyścigi foremek na tarty, było super zabawą...że o zaskoczeniu smakiem końcowym nie wspomnę.


100 g margaryny lub masła
1 jajko
160 g masła
100 g cukru
400 g mąki pszennej
32 g cukru wanilinowego
2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta cynamonu
1 kg jabłek
ok 1/2 szklanki cukru
1/2 łyżeczki cynamonu
1/4 łyżeczki mielonych goździków i tyle samo gałki muszkatołowej

Jabłka obrać i pokroić w ćwiartki. Na patelni rozpuścić tłuszcz, wrzucić jabłka i chwilę podsmażyć ciągle mieszając. Kiedy zaczną mięknąć, dodać cukier i przyprawy. Poddusić aż zaczną się rozpadać. Ostudzić. 

Formę wysmarować i wysypać delikatnie mąką. Wylepić spód i boki, pozostawiając ok 1/3 ciasta do wykończenia. Nakłuć wszystko widelcem i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stC na 10 minut. 

Jabłka wyłożyć na podpieczony spód. Pozostałą część ciasta rozwałkować, pociąć w paski i ułożyć na jabłkach. Wierzch posmarować białkiem. Wstawić do piekarnika i piec kolejne 40 minut.


My jeszcze pobawiłyśmy się foremkami zakupionymi z pierwszym numerem Dekoracji ciast...
a zastosowanym cynamonem była kora cynamonowa, którą kiedyś Smaczna Pyza mi przysłała, jako wygraną w konkursie.

Postanowiłam ją wypróbować w innym niż do zapraw jabłkowym, do których rzucałam całe kawałki kory, celu.
Tutaj pokusiłam się o sprawdzenie wytrzymałości mojego blendera i rozdrobniłam jeden kawałek cynamonu.
To co otrzymałam zaskoczyło mnie świeżym smakiem, aromatem, który chyba nie może być porównywalny z kupowanymi, już rozdrobnionymi cynamonami wielu firm. Pyłek nie był co prawda aż tak mały, jak ten paczkowany, ale wydaje mi się, że to tylko nadało wyjątkowości ciastu.


Jedno jest pewne. Skoro raz blender wytrzymał mielenie kory...oby wytrzymał kolejne razy ;)

Zachęcam do wypróbowania ciasta.
Smacznego.

środa, 19 września 2012

Sałatka z pieczonej dyni w cytrusowym sosie.


Kolejne mniam dyniowe z naszej listy szaleństw późno letnich. Za oknem pada okropnie a u nas słońce wyszło na całego.
W końcu, po długich poszukiwaniach zdobyłam bowiem kolejne okazy dyni Hokkaido, która jest o tyle lepsza od, ogólnie dostępnej Olbrzymiej, że jej miąższ jest "suchy", delikatniejszy i, nieco jakby, pod posmak orzechów podchodzący. Kolor również znacznie się różni bo, o ile olbrzymki mają z reguły kolor żółtka kurzego, o tyle Hokkaido zachwycają pomarańczami w odcieniach. Lepiej - szybciej dojrzewają, co nie daje tak dużego odsetka przytargania do domu niedojrzałego okazu i w ogóle są och i ach, że mnie rozdziera, gdy słyszę, że straganiarze dyni tej nie znają, twierdzą, że nie istnieje, czy wmawiają, że "olbrzymia jest najlepsza i wszyscy ją kupują nie narzekając, a to co ja wymyślam to wynik jakiś Chińskich mutacji..." 
Szok.


Dziś więc, korzystając z okazji posiadania....serwujemy sałatkę z pieczonej dyni w cytrusowym sosie...

Składniki: (na 4osoby)

- 800 g dyni - najlepiej Hokkaido.
- 1 cytryna
- 50 ml oliwy
- 2 łyżeczki ziół (ja dałam oregano, bazylię, paprykę,nieco curry, rozmaryn - wszystko suszone)
- szczypta granulowanego czosnku lub ząbek siekanego, świeżego
- kilka suszonych pomidorów
- 4 łyżki orzechów piniowych, pestek dyni
- 4 średniej wielkości pomidorów świeżych - po jednym na osobę,
- 4 duże liście świeżej sałaty.


Wykonanie:

Z oliwy, soku z cytryny, połowy startej skórki cytryny i ziół robimy sos.

Dynię kroimy ze skórą na wąskie kawałki i razem z pomidorami układamy pojedynczo na folii spożywczej, skrapiamy sosem cytrynowym i szczelnie zamykamy w pakunki, które pieczemy ok 40 min w 180stC (lub 20 min w 200...ale mój sprzęt nie osiąga takich temperatur, więc podaje wersję dłuższą ;) )

Sałatę dokładnie myjemy, pomidory koktajlowe również przygotowujemy do jedzenia, pestki dyni czy orzechy piniowe prażymy na suchej patelni. Pozostały sos cytrynowy delikatnie redukujemy.


Na talerzu układamy sałatę, na nią dynię z pieczonymi pomidorami, pomidorami koktajlowymi i pokrojonymi pomidorami suszonymi. Pieprzymy świeżo mielonym pieprzem, solimy sola i posypujemy czosnkiem. Dodajemy pestki czy orzechy (lub i to i to...a co ;) ) i delikatnie polewamy wszystko zredukowanym sosem.



Smacznego.

Mam jeszcze dynię, więc kto nie znudzony...znajdzie kilka jeszcze propozycji wykorzystania tego pysznego i zdrowego warzywa.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...