czwartek, 9 kwietnia 2015

„W cieniu” i souvlaki Jodi





To kolejny wpis z serii „Gotowanie z książką”.  Dzisiaj omówię, niedawno przeczytaną książkę pt.: „W cieniu”, napisaną przez A.S.A. Harrison, autorkę „Zaginionej dziewczyny” oraz „ Zanim zasnę”, które to wciąż zbierają pochlebne recenzje. Krążą opinie, że szczególnie „Zaginiona dziewczyna” jest niedoścignionym arcydziełem autorki. Ja, tej książki nie czytałam. Nie zdobędę się więc na porównania.

„W cieniu” opowiada historię życia pary, będącej z sobą ponad 20 lat. Ona – Judi i On – Todd, pokazują życie ze swojej perspektywy. Oboje, dość wnikliwie, przedstawiają drugą osobę.

Judi jest psychoanalitykiem. Prowadzi praktykę w domu. Jest oddana pracy, jeszcze bardziej Toddowi. Uchodzi za pobłażliwą, dbającą o dom i partnera, oddaną swoim pacjentom. Często przymyka oko na liczne zdrady Todda, zdaje się ich nie zauważać. W wyniku wnikliwej analizy psychologicznej, która prowadzona jest w sposób mistrzowski, widać, że Judi jest wręcz uzależniona od Todda. Jej całe życie krąży wokoło niego. Zorganizowany świat, rozpostarty między gotowaniem obiadów, praktyką psychoanalityczną i wyprowadzaniem psa, obraca się w gruzy, gdy z jej życia codziennego znika filar działania – Todd.

Todd z kolei jest biznesmenem, przedsiębiorcą budowlanym. Ciężko pracuje na wygodne życie ich obojga, od najmłodszych lat dąży do zgromadzenia majątku. Stabilizację, którą ceni, daje mu życie z Judi. Nie jest jednak w stanie oprzeć się romansom i flirtom, których partnerka zdaje się nie zauważać. Dopiero, młodsza o 20 lat Natasha, przewraca jego życie do góry nogami. Zachłyśnięty młodą dziewczyną, nowymi możliwościami, perspektywami oraz, mającym się narodzić, dzieckiem, postanawia odejść od wieloletniej partnerki.

Ich życie było symbiozą. Nieznośną, prawie godną pozazdroszczenia. Było oparte na grze pozorów, skrywanych słabościach, tolerancji Judi i wygodnictwie Todda. To życie dwóch różnych osób o zupełnie odmiennych wartościach. Dla Judi małżeństwo było bezpieczną przystanią, spokojem i komfortem nudnej wręcz stabilizacji. Todd, choć cenił luksus życia z Judi, zdawał się tęsknić za dreszczykiem emocji i zmianami, które dała mu młoda kochanka. Nie zawahał się, więc przed rozpadem związku, zburzeniem wygodnego rozwiązania, nawet odebraniem wieloletniej partnerce wszystkiego, na co wspólnie pracowali. Chciał wręcz wdzięczności za hojność, jaką jej okazywał przez wszystkie lata wspólnego życia.

Dopiero po czasie zaczyna zauważać błąd, który popełnił. Zdaje sobie sprawę z zalet Judi, zauważa wady Natashy. Coraz częściej ucieka przed zmieniającą się rzeczywistością. Próbuje zdradzać kochankę, teraz swoją przyszłą żonę, matkę swojego dziecka, która jednak nie jest tak pobłażliwa jak Judi, a wręcz jest zaborcza, pełna żądań, nadzorująca.  Todd chce uciekać w świat, gdzie, tak naprawdę, powrót do przeszłości jest już niemożliwy. Tym bardziej, że łagodna, krucha, oddana i kochająca Judi, tak naprawdę jest silną, niezależną, milczącą w prawdziwej swej naturze, kobietą. Jest osobą, która nie waha się wydać wyroku na swoim mężczyźnie. Nie zgadzając się na zmiany postanawia pójść jedynie na ugodę życia bez Todda. Bez Todda, ale w dobrobycie, jaki jej zapewnił.
Cała książka to mistrzowska psychoanaliza samych bohaterów oraz ich problemów w związku. Ukazanie przyczyn rozpadu długoletniego życia razem, z perspektywy każdej ze stron. To nadzwyczajne portrety psychologiczne. Ukazanie zawiłości toksycznego związku. Pogłębienie kolejnych warstw analizy o, skądinąd, uwiarygadniające tezy relacji bohaterów z otoczeniem, rodzicami, już w dzieciństwie. To tam szuka przyczyn, źródeł ukształtowania zachowania Judi i Todda.

Książka nieco przytłaczała mnie tymi analizami.  Łapałam się na tym, że momentami nie wiedziałam, „kto jest dobry, a kto zły”. Brakowało mi dreszczyku emocji, aury tajemniczości i punktu kulminacyjnego. Zakończenie książki było, jak dla mnie, nieco wydumane, naciągane.

Polecam ją jednak. Jest napisana bardzo ładnym, przyswajalnym językiem. Czyta się ją lekko i z pełnym zadowoleniem.

***


Nie ma w niej zbyt wielu wzmianek o jedzeniu. Można wyczytać jednak, że

”…Po tak długim okresie niegotowania i niejedzenia przyjemnie było zainstalować się w kuchni i zrobić kolację dla nich obu, oddać się rutynowym czynnością, takim jak krojenie i siekanie, zamieniając duże korzenie i bulwy w bardziej oswojoną formę: górę wstążek, stosik kostek. Gotowanie dostarcza prostej satysfakcji w postaci dokładnych miar i przewidywalnych rezultatów. W tej precyzji jest także alchemia, coś czego nauczyła się od ojca farmaceuty…”

To świadczy o dużej roli gotowania i jedzenia w życiu ich obojga. To bezpieczny ląd, miejsce zakotwiczenia ich relacji. Nawet ich wspólne życie zaczyna się od kolacji w restauracji, na którą Todd zabrał Judi, gdy ta „…łaskawie się zgodziła…”. Jedli wówczas souvlaki z jagnięciny, popijając je zimną retsiną.
Niestety nie posiadam jagnięciny. Moje danie przygotowałam więc z wieprzowiny…

Do przygotowania souvlaki potrzebujemy:


Składniki na 4 szaszłyki:

  • 1/2 kg wieprzowiny
  • 1/3 szklanki oliwy z oliwek
  • 1 łyżka octu winnego
  • 1 łyżeczka suszonego oregano
  • 1 łyżeczka suszonego tymianku
  • 1/2 łyżeczki suszonych płatków chili
  • 2 szczypty soli
  • 2 szczypty pieprzu


Przygotowanie:

Mięso myjemy, osuszamy i kroimy w dużą kostkę, solimy i pieprzymy, wszystko dokładnie mieszamy. Po wymieszaniu dodajemy oregano, tymianek, płatki chili. Całość zalewamy oliwą i octem winnym, dokładnie mieszamy a naczynie okrywamy folią spożywczą. Mięso marynujemy wstawione do lodówki, najlepiej przez noc, minimum przez godzinę.

Kawałki wieprzowiny nadziewamy na patyki grillowe, obsmażamy z każdej strony ok 3 min, na mocno nagrzanej patelni grillowej. Podsmażone układamy w naczyniu żaroodpornym i wkładamy do piekarnika, wcześniej rozgrzanego do 190 stC. Souvlaki grillujemy około 20 minut, obracając od czasu do czasu.

Podajemy np. z plackami pita, warzywami,  tzatzikami.



A.S.A. Harrison „ W cieniu”, Znak Literatura Nowa 2015, ISBN 978-83-240-2660-9, stron 450

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...