wtorek, 19 listopada 2013

Działania zauważone

Niedawno, nasze działania zauważyła lokalna prasa. Napisano więc o nas klika słów przy okazji wprowadzenia tematu tygodnia. Oczywiście informację okrojono więc pozwoliłam sobie, podzielić się z Wami również pierwotnym materiałem :)





 Jestem osoba, która nie potrafi nic nie robić. Nie wiem, co to jest nuda. Pełna pasji szyję zabawki, głównie lalki dla dzieci, zamieszczając je na blogu, drugi blog jest kulinarny a trzeci parentingowy, teraz już niestety mocno kulejący, na rzecz pozostałych pasji. Pisze recenzje produktów, książek czy wydarzeń. Zaglądam do pobliskich restauracji omawiając wrażenia, jakich tam doznałam oraz robię tysiące innych rzeczy. Jedną z nich jest prowadzenie zajęć kulinarnych dla dzieci.

Warsztaty prowadzę od ponad roku. W tym czasie odbyło się kilka spotkań około kulinarnych. Główne wydarzenia miały miejsce w Niepublicznym Przedszkolu Miś Uszatek, w grupie córki. W tamtym roku gotowaliśmy Humus z ciecierzycy firmy Lestello, który podawany był na pieczywie chrupkim od firmy Kupiec, z kiełkami, mikro ziołami i kwiatami jadalnymi, od FusionGusto. W tym roku pierwsze zajęcia wprowadzały dzieci w świat jedzenia lokalnego i zdrowego. Przedszkolaki miały pokazane porównanie drogi produktów lokalnie pozyskiwanych z tymi, które przyjeżdżają do nas z odległych rejonów świata. Omawiane były zagadnienia sezonowości i zdrowego sposobu żywienia, przy współudziale Szkoły na Widelcu. Naszym menu były samodzielnie tworzone kanapki z pieczywa chrupkiego Kupca, z sezonowymi warzywami, które przyniosłam oraz z przetworami owocowymi, dostarczonymi przez firmę Eterno. Z dużą pomocą przyszedł nam sklep Redcoon.pl, dzięki któremu mieliśmy urządzenia do krojenia jaj.

Pomysł na warsztaty zrodził się spontanicznie. Po prostu sama, jako blogerka kulinarna, uczestniczyłam w kolejnych, doświadczając, jak fajnym przeżyciem jest każde ze spotkań. Postanowiłam, więc, dzieciom pokazać czar wspólnego gotowania, a przy tym, zapoznać ich z nowymi, dla wielu, smakami. Na przykład zaskoczeniem było, gdy dzieci nie wiedziały jak wygląda ciecierzyca, gdy ze zdziwieniem zajadały się bratkami, różami czy mikroziołami. Również opowieść o drodze, jaką muszą przebyć do nas warzywa z odległych krajów była dla nich interesująca.  Myślę, że z każdego spotkania wynoszą bardzo dużo i na każde czekają z wypiekami na twarzy. Dzięki staraniom otrzymaliśmy, bowiem nawet mundurki małego kucharza. Każde dziecko ma, więc swój fartuszek, swoją czapkę. To dodatkowo motywuje ich do działań ze mną.

Ja również uwielbiam dzielić się wiedzą. Może to moje zboczenie, ale wole każdego przekonywać do rozmyślnego działania na rzecz zdrowego trybu życia. Sama w domu używam głównie lokalnych produktów. Staram się zastępować znane przyprawy mieszankami własnych ziół. Patrzę, co ląduje na domowym talerzu wiedząc, że nasze jedzenie wróci do nas w zdrowiu, w dalszych latach życia. Szczególnie chciałabym, żeby moja córka, Kinga, wpoiła sobie pewne wartości, które będą owocowały w dorosłym Jej życiu i rodzinie, którą i Ona kiedyś założy.  Chciałabym, żeby każde dziecko, na razie z przedszkolnej grupy Kingi, wiedziało, jak ważne jest dbanie o siebie, o zdrowe jedzenie, o pasjonujące życie.

Pomysły na warsztaty rodzą się z potrzeby chwili. Wiem, jakie produkty przekazali nam sponsorzy i idąc np. po wrzesińskim targowisku czy przechodząc obok straganów okolicznych rolników patrzę, na co powinnam zwrócić uwagę, co najładniej uśmiecha się do mnie i, na podstawie zakupionych towarów, dokonuję wyboru menu naszego spotkania. Również wpływ ma termin warsztatów, gdzie pokazuję jak zrobić pyszne dania z dostępnych aktualnie produktów, przełamuję stereotypy i zachęcam do kulinarnych eksperymentów.
Dzieci są bardzo otwarte na nowe doświadczenia. Oczywiście, gdy któreś uprze się, że nie znosi sałaty trzeba albo użyć forteli, żeby jednak spróbowało, albo po prostu zaproponować inny, równie wartościowy produkt. Nie raz sam fakt samodzielnego przygotowania posiłku, zazwyczaj w formie zabawy, przekonuje dzieci do największych zmian.

Pamiętam, ze szczególnie po pierwszych zajęciach z ciecierzycą zrobiła furorę. Każde dziecko pokazywało swoje ziarenka rodzicom, ci również zadawali mnóstwo pytań odnośnie jej walorów smakowych, wartości czy sposobów zastosowania. W tamtym czasie odnotowałam naprawdę duży skok odwiedzin na blogu, z czego mogę przypuszczać, że rodzice szukali zastosowania do nowo poznanego warzywa, nasiona.
Palny na przyszłość są rozległe. Na razie nie mogę za dużo powiedzieć, bo czekam na rozwój sytuacji, ale już niedługo znowu spotkam się z „moimi przedszkolakami”. Nie wiem jeszcze, co będziemy robili, ale mamy sporo możliwości. Nasi partnerzy nie pozwalają nam spocząć na laurach a otrzymane produkty dają wiele możliwości. To dla nas wielka pomoc. Każde wsparcie zachęca nad do działania.




:)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...